Z fotografią jest jak z miłością: trzeba się jej oddać, bo tylko wtedy jest szansa, że i ona nas pokocha — tak dzisiaj, po kilkunastu latach fotografowania myślę o swojej pasji. Mieszkam w Polsce, w Poznaniu, i tu się urodziłem (w 1961 roku).

Jak to się zaczęło?

Fotografował mój dziadek i ojciec. Potrafiłem godzinami wpatrywać się w zdjęcia, które zrobili. To były magiczne chwile. Kiedy dostałem pierwszy aparat i po raz pierwszy wszedłem do ciemni, mój młodzieńczy świat nabrał rumieńców.

Natura. Dziko żyjące zwierzęta to temat moich pierwszych poważnych fascynacji. Niestety brak niezawodnego sprzętu i wiedzy sprawiły, że początki były trudne. Poświęciłem mnóstwo czasu, by zaprzyjaźnić się z tymi, co skaczą i fruwają. Godziny spędzone w terenie były lekcją pokory i cierpliwości. Polegałem na intuicji, a wiedzę czerpałem ze wszystkich dostępnych źródeł. Musiałem obejrzeć każdy album z fotografiami zwierząt. Kiedy budowałem ukrycia w koronach drzew czy na bagnach, żeby być jak najbliżej wydarzeń — odkrywałem na nowo to, co inni już odkryli. Poznałem jedynego mistrza w fotografii — światło. Emocje, które ciągle mi towarzyszą podczas fotografowania natury, w Polsce czy gdziekolwiek na świecie, przekonują mnie, że przyroda to fascynujący i inspirujący temat.

Reportaż. Jeśli decyduję się fotografować życie, kulturę czy zwyczaje ludzi, zawsze maksymalnie się w to angażuję. Analizuję szczegółowo temat, staram się wchłonąć jak największą ilość wiedzy. Rysuję w wyobraźni swoją wizję. Potem przychodzi czas na realizację i przełamywanie pierwszych lodów. Każdy, kto pracował nad fotoreportażem, wie że zdobycie zaufania bohaterów zdjęć to możliwość uczestniczenia w ich życiu codziennym. Możliwość przyjrzenia się od podszewki prawdzie o nich.
Kiedy ten moment staje się moim udziałem, to nic innego nie jest ważne. Staram się, by na zdjęciach były emocje, gesty, szczegóły; chcę być jak najbliżej fotografowanego człowieka czy sytuacji. Nie zrobiłem jeszcze materiału, który by mnie do końca zadowolił, ciągle coś się zmienia, zdobywam doświadczenie, zauważam rzeczy, o których jeszcze 10 lat temu nie miałem pojęcia.
Nauczyłem się, że nie da się fotografować ludzi, jeśli się ich choć trochę nie kocha i nie potrafi się dostrzec i dotrzeć do ich światów. Miłość do fotografii musi iść w parze z ludzkimi odruchami, a wiarygodność zawsze musi wypierać fałsz. Takie zasady dzisiaj stosuję, chociaż często trudno jest znaleźć kompromis między oczekiwaniami a napotkaną rzeczywistością.
Kiedy portretuję radość lub smutek, zwycięstwo czy porażkę, dynamikę życia, ulotne chwile, to opowiadam po swojemu wszystkie te wydarzenia i staram się, by niosły ze sobą treść.

Bycie fotografem to wyczerpujące i wyboiste zajęcie, ale nie wyobrażam sobie, bym mógł je zamienić na inne. Moje prace można zobaczyć też w "National Geographic", a także w "Newsweeku", "Polityce" czy "Wprost ". Mam na swoim koncie trochę nagród oraz kilkanaście wystaw w kraju i zagranicą. Jestem członkiem Związku Polskich Fotografów Przyrody, należącego do International Federation of Wildlife Photography.

Piotr SkórnickiPiotr SkórnickiPiotr SkórnickiPiotr SkórnickiPiotr Skórnicki
© Copyright 2004-2008 Piotr Skórnicki